Na miejskim maratonie nigdy tak naprawdę nie jesteś sam z dystansem. Każdy kilometr jest oznaczony. Twój zegarek pokazuje około 5:40 na kilometr — co znaczy, że aktualnie jesteś na tempie na finisz w okolicach czterech godzin. Pokazuje 6:10 — też jasne: jesteś do tyłu, więc zdecyduj, co z tym zrobić. Obok biegnie pacer z balonem, jego docelowy czas wydrukowany na plecach. Cały bieg sprowadza się do jednego pytania ze znaną odpowiedzią: trzymasz tempo czy nie.
Wyobraź sobie teraz inną scenę. Szósta godzina biegu górskiego. Podbieg, a za grzbietem kolejny podbieg. Żadnych oznaczeń kilometrowych, żadnych pacerów. Od dłuższej chwili nie widziałeś innego biegacza. Zegarek pokazuje 9:24 na kilometr — a ta liczba sama w sobie nic nie znaczy. Wolno? W porządku? Bez punktu odniesienia ustalonego wcześniej nie masz jak wiedzieć, czy to tempo ma sens na tym nachyleniu, w tym miejscu biegu. I nie ma kogo zapytać — po prostu nikogo tam nie ma.

Jest druga różnica, o której pisze się dużo rzadziej niż o przewyższeniu. Liderów się filmuje, widzowie tłoczą się wzdłuż ich trasy, ich międzyczasy omawia się na żywo. Amator na tej samej trasie spędza dziesięć, piętnaście, dwadzieścia godzin sam. W długiej ultra amator może być w biegu ponad całą dobę, spędzając sporą część tego czasu bez żadnego zewnętrznego punktu odniesienia ani wsparcia.
To właśnie w tych długich godzinach, kiedy prawie nie ma żadnego zewnętrznego punktu odniesienia, bieg zaczyna się często rozsypywać. Nie na zatłoczonym starcie, nie na ostatnim kilometrze — ale gdzieś pomiędzy, tam, gdzie biegniesz, polegając na zwykłym odczuciu tempa, a to odczucie zawodzi cię właśnie tutaj.
01Dlaczego średnie tempo nic nie znaczy na trailu
W płaskim maratonie jeden kilometr wystarczająco przypomina następny, żeby cały plan sprowadzić do jednej liczby. Na trailu sąsiednie kilometry mogą wymagać zupełnie różnych ilości wysiłku.
Koszt energetyczny ruchu naprawdę mocno zmienia się wraz z nachyleniem. Włoski fizjolog Alberto Minetti i jego zespół posadzili badanych na pochylonej bieżni przy nachyleniach od −45% do +45% i obliczyli koszt każdego przebytego metra terenu. Różnica okazuje się ogromna. Koszt energetyczny marszu po płaskim to około 1,64 J·kg⁻¹·m⁻¹; dla wygody będziemy odtąd nazywać to po prostu kosztem na metr, pamiętając, że jest znormalizowany do masy ciała. Koszt na metr przy podchodzeniu nachylenia 45% wynosi 17,33. Ponad dziesięć razy więcej. To nie jest tylko subiektywne wrażenie: koszt energetyczny ruchu naprawdę tak drastycznie rośnie.

I w tych samych danych jest fakt, który wywraca intuicję do góry nogami. W eksperymencie najniższy koszt energetyczny biegu zaobserwowano nie na płaskim, lecz na umiarkowanym zbiegu. Bieganie po płaskim kosztuje 3,40, a bieganie zbiegu przy nachyleniu −20% kosztuje tylko 1,73 (te same jednostki). Pół ceny. Pod względem zużycia energii umiarkowany zbieg może być zauważalnie bardziej ekonomiczny niż bieganie po płaskim.
Dlaczego więc wszyscy są tak ostrożni na zbiegach? Sami autorzy badania to zauważyli: teoretyczne maksymalne prędkości dla biegu w dół wypadały znacznie wyżej niż to, co biegacze faktycznie osiągają w prawdziwych zawodach — inaczej niż na podbiegach, gdzie obliczenia i rzeczywistość się zgadzały. To znaczy, że koszt energetyczny nie tłumaczy w pełni prędkości na zbiegu. Wśród prawdopodobnych ograniczników są obciążenie mięśni ekscentryczne, technika, pewność stąpania i ostrożność samego biegacza. (Więcej o tym w osobnym artykule.)
Złóż te fakty razem: koszt energetyczny zmienia się z nachyleniem, nachylenie zmienia się nieustannie na całej trasie, a zbiegi wnoszą własne dodatkowe ograniczenia. Jedna liczba nie może opisać takiego biegu.
02Czym naprawdę jest plan
Podziel trasę na jej naturalne odcinki: ten podbieg, ten zbieg, ten płaski kawałek wzdłuż rzeki. Ronda 101 dzieli się na 45 takich odcinków na 104 kilometrach. Dla każdego segmentu trzeba z góry ustalić trzy realistyczne parametry:

W jakim tempie? Nie "jak najszybciej, dopóki jestem jeszcze świeży", tylko konkretnie: ta rampa +8% na 34. kilometrze — 10:50 na kilometr, nie oznaka słabości, tylko realistyczny cel tempa na ten podbieg.
Biec czy iść? Im bardziej strome zbocze, tym mniejsza przewaga biegu nad energicznym, szybkim marszem — i tym drożej kosztuje bieganie, podczas gdy szybki marsz może wyjść wyraźnie taniej. Punkt przełamania jest indywidualny: zależy od nachylenia, prędkości, wytrenowania i zmęczenia — u jednego biegacza pojawia się wcześniej, u innego później. Lepiej podjąć tę decyzję wcześniej, z chłodną głową, niż na samym zboczu, porwanym chwilą i chęcią biegania za wszelką cenę.
Ile czasu na punktach odżywiania? Trzy minuty postoju to trzy minuty. Zatrzymaj się średnio na trzy minuty na każdym z dwudziestu punktów odżywiania Ronda 101, i to sumuje się do pełnej godziny — godziny, która nie pojawia się w twoim średnim tempie, ale istnieje w rzeczywistości. Plan, który ignoruje postoje, okłamuje cię dokładnie o tę godzinę.
A kiedy to wszystko jest przemyślane, twój zegarek zaczyna coś znaczyć. 9:24 na kilometr przestaje być pustą liczbą: wiesz, że plan na ten podbieg to 9:40, wiesz, ile z niego zostało do szczytu, jaki segment jest kolejny, ile wysiłku możesz tam wydać i o której skończysz, jeśli tak dalej pójdzie. Czy jesteś przed planem czy za nim, to sprawa drugorzędna. Ważne, że nawet na odległym odcinku trasy nadal masz jasny punkt odniesienia.
03Dlaczego trudny moment nie zawsze kończy się DNF-em
Tu trzeba zachować ostrożność, bo temat przyciąga dużo słów, które brzmią dobrze, ale niewiele mówią.
Zapytaj ludzi, którzy zrezygnowali, dlaczego zrezygnowali, a podadzą ci fizyczne powody. W największej ankiecie dotyczącej biegów na sto mil — Western States i Vermont 100 — przyczyna numer jeden wśród niekończących to nudności i wymioty: 23%. Nie "złamałem się psychicznie". Nudności.
Ale niektóre badania patrzą poza wyjaśnienia, na to, co naprawdę odróżniało tych, którzy skończyli, od tych, którzy zrezygnowali. I tam obraz się zmienia.
Szwajcarscy badacze przeanalizowali subiektywne doświadczenie osób, które ukończyły bieg, i tych, które zrezygnowały, opierając się na szczegółowych wywiadach retrospektywnych i opublikowanych relacjach z biegów. Wszyscy przechodzili przez trudne momenty — zarówno ci, którzy skończyli, jak i ci, którzy zrezygnowali. Różnica tkwiła w tym, co działo się później. Badacze sklasyfikowali te epizody wyczerpania, bólu i utraty kontroli jako stan obniżonej witalności. Po takich epizodach powrót do stabilnego, funkcjonalnego stanu następował u 66% osób, które ukończyły bieg; wśród tych, którzy zrezygnowali, tylko u 40%. A dla 90% tych, którzy zrezygnowali, ostatni opisywany stan pozostawał stanem utraty, bez powrotu. Innymi słowy, w relacjach osób, które zrezygnowały, ostatni trudny moment najczęściej nigdy nie był poprzedzony powrotem do formy.
Inne badanie śledziło 221 uczestników ultra trailu na 140 kilometrów. Model zbudowany z doświadczenia plus zestawu miar psychospołecznych zebranych przed startem był statystycznie powiązany z prawdopodobieństwem rezygnacji, tłumacząc istotną, choć daleką od pełnej, część różnic między uczestnikami (36,4% wariancji); wśród czynników związanych z niższym ryzykiem rezygnacji były pewność siebie, zdecydowany zamiar ukończenia i aktywne strategie radzenia sobie.
Uczciwy wniosek jest taki. To nieprawda, że "ludzie rezygnują przez głowę, nie przez nogi" — ludzie rezygnują, bo mają mdłości, bo boli kolano, bo brakuje sił. Prawda jest subtelniejsza: trudne momenty przydarzają się wszystkim, ale niektórzy z nich wychodzą, a inni nie. Problem fizyczny często wyzwala kryzys, podczas gdy doświadczenie, pewność siebie i strategie radzenia sobie mogą wpływać na to, czy zawodnik zdoła kontynuować.
04Co plan robi z twoją głową
Bezpośrednie badanie — wziąć stu biegaczy, dać połowie pisemny plan, drugiej połowie nic, i porównać wskaźniki rezygnacji — nie istnieje. Nie znaleźliśmy takiego, więc to, co następuje, jest wiarygodną hipotezą, nie udowodnionym efektem.
Ale pod tym rozumowaniem jest fundament. Na trailu nie możesz w pełni polegać na instynkcie tempa, który zbudowałeś na drodze. Wynika to z liczb Minettiego: ten sam wysiłek daje zupełnie inne tempo w zależności od nachylenia. Instynkt oceny tempa na wyczucie, wypracowany na płaskim, staje się w górach niewiarygodny. Ciągłe zmiany — pod górę, w dół, biec, iść, zatrzymać się na punkcie odżywiania — tylko to pogarszają: coraz trudniej rozpoznać samym wyczuciem, czy biegniesz szybko, czy wolno. Na drodze twoje aktualne tempo łatwo porównać z ogólnym celem. W górach musisz najpierw odnieść je do nachylenia, rodzaju terenu i tego, w którym miejscu biegu jesteś.
Decyzję podjętą wcześniej często łatwiej wykonać niż tę wymyśloną na bieżąco. Bezpośrednich badań nad pacingiem konkretnie na trailu jest niewiele, więc szczerze mówiąc: to wiarygodny mechanizm, nie udowodniony efekt. Ale coś wiadomo. Osoby, które ukończyły bieg w szwajcarskim badaniu, łatwiej odzyskiwały równowagę po trudnym momencie i wracały do stabilnego stanu. To badanie nie testowało planów segmentowych. Mimo to podejrzewamy, że wcześniej ustalone punkty odniesienia mogą zmniejszać niepewność, która następuje po trudnym momencie — tę hipotezę trzeba jeszcze przetestować osobno. Czas reakcji i uwaga natomiast mierzalnie się pogarszają po takich biegach: finisherzy UTMB, którzy odpoczywali łącznie około 12 minut w ciągu całego biegu, już na mecie wykazywali niższe wyniki w tych miarach. Zmęczenie poznawcze prawdopodobnie także narasta w trakcie biegu, więc decyzje podjęte wcześniej mogą zmniejszać obciążenie uwagi — choć bezpośredniego wpływu planów na wskaźniki ukończenia nie badano.
I jesteś sam. Amator nie ma ekipy, która by go nakarmiła, poskładała do kupy i powiedziała, co robić na każdym punkcie odżywiania — wszystko zależy od ciebie. Łatwiej zachować spokój, gdy część decyzji jest już podjęta, a plan bieżącego segmentu zawsze widać na ekranie zegarka.
Plan daje ci zewnętrzny punkt odniesienia. Jedno spojrzenie na nadgarstek: na tym segmencie jesteś 4 minuty za planem. To nie jest bieg, który się rozsypuje — to liczba, z którą możesz pracować: część nadrobisz gdzieś dalej, gdzie indziej skorygujesz cel, ale bieg wciąż jest twój, wciąż ma kształt i kolejny krok.
Bycie za planem samo w sobie nie znaczy, że bieg się rozsypał — pozostawanie w tyle jest normalne i zdarza się często. Ważne jest, że niepewność zamieniła się w konkretną, możliwą do ogarnięcia różnicę, a bieg na sto kilometrów zamienił się w zrozumiały podbieg, który dzieje się właśnie teraz: zegarek zdejmuje z ciebie potrzebę ciągłego decydowania na nowo, co robić dalej. A jeśli zostaniesz w tyle, dane z tego biegu sprawią, że twój następny plan będzie dokładniejszy. Plan zawiera decyzje podjęte wcześniej, z chłodną głową. Podczas biegu używasz go jako punktu wyjścia, dostosowując do pogody, samopoczucia i rzeczywistych warunków dnia: nie musisz podejmować każdej decyzji od zera — plan jest podstawą, którą korygujesz w razie potrzeby.

W bieganiu ulicznym ten luksus stał się standardem już dawno temu. Na trailu tego rodzaju struktura może być szczególnie przydatna: bieg jest zwykle dłuższy, jest więcej decyzji i więcej niepewnych czynników, a musisz je ogarniać w znacznie gorszym stanie.
05Od czego zacząć
Zacznij od profilu przewyższeń swojego biegu. Podziel go na podbiegi i zbiegi. Dla każdego ustal, w jakim tempie biec i gdzie biec zamiast iść. Dodaj swoje postoje. Zsumuj wszystko — i spójrz na czas na mecie bez złudzeń, dopóki możesz to jeszcze zrobić swobodnie.
Możesz to zrobić w arkuszu kalkulacyjnym — naprawdę, nawet zgrubne obliczenie zwykle jest bardziej przydatne niż brak jakiegokolwiek punktu odniesienia, o ile potem możesz dostosować plan na wyczucie podczas biegu. Albo możesz wgrać swój ślad GPX do Pacevine: automatycznie podzieli trasę na segmenty i wyliczy szacowane tempo dla każdego z nich, na podstawie nachylenia, nawierzchni i skumulowanego zmęczenia. Potem możesz ręcznie skorygować tę prognozę, uwzględniając własne doświadczenie na podbiegach, zbiegach, odcinkach technicznych i punktach odżywiania.
Góry nie staną się łatwiejsze. Ale zaczniesz ze znacznie mniejszą niepewnością.
Zbuduj plan swojego biegu
Wgraj plik GPX — segmenty, tempo dla każdego i czas na punktach odżywiania w pół minuty
Źródła
- Minetti A.E., Moia C., Roi G.S., Susta D., Ferretti G. Energy cost of walking and running at extreme uphill and downhill slopes. J Appl Physiol, 2002;93(3):1039–46.
- Hoffman M.D., Fogard K. Factors related to successful completion of a 161-km ultramarathon. Int J Sports Physiol Perform, 2011;6(1):25–37.
- Rochat N., Hauw D., Antonini Philippe R., Crettaz von Roten F., Seifert L. Comparison of vitality states of finishers and withdrawers in trail running. PLOS ONE, 2017;12(3):e0173667.
- Corrion K. et al. Psychosocial factors as predictors of dropout in ultra-trailers. PLOS ONE, 2018;13(11):e0206498.
- Hurdiel R. et al. Combined effects of sleep deprivation and strenuous exercise on cognitive performances during the UTMB. J Sports Sci, 2015;33(7):670–4.